|
||||||||
Wydawnictwo: RM (156)
Opis
Spis treści
Ręczne wyplatanie koszyków z naturalnie kolorowych materiałów Samodzielnie wypleciony (a nawet wyhodowany!) koszyk sprawi, że poczujesz w domu powiew natury.
Wszystkie niezbędne materiały możesz zebrać w lesie, pozyskać z rosnących na miedzach i przy drogach krzewów, lub z własnego ogrodu. Dereniowi, wierzbie, powojnikowi, modrzewiowi i dziesiątkom innych krzewów i drzew corocznie odcina się pędy, które dzięki tobie mogą zyskać drugie życie. Z tej książki dowiesz się, w jaki sposób wykonać wiele rozmaitych, pięknych, kolorowych i użytecznych koszy. Barwne diagramy i fotografie pozwolą ci, krok po kroku, opanować sztukę wyplatania. Galeria ciekawych, niebanalnych koszy na pewno zainspiruje cię do stworzenia czegoś naprawdę własnego i oryginalnego. Nasi przodkowie od kołyski aż po grób korzystali z koszy, i to w sensie dosłownym. Starożytni Egipcjanie nie tylko układali nowo narodzone dzieci w wyplatanych łóżeczkach, ale po śmierci chowani byli w koszach-sarkofagach. Sztuka wyplatania koszy stała się jednak częścią naszej egzystencji o wiele wcześniej, zaspokajając potrzeby codziennego życia ludzi pierwotnych. Znaleziska przedmiotów wyplatanych z gałązek datowane są wcześniej niż jakiekolwiek fragmenty tkanin, a nawet pewne rodzaje ceramiki. Przed wynalezieniem koła garncarskiego, kosze służyły jako formy dla przedmiotów wykonanych z gliny. Przypuszcza się nawet, że zanim ludzie odkryli wypalanie gliny, wodoszczelne naczynia wykonywano, pokrywając kosze twardniejącym po wyschnięciu błotem. Z biegiem lat słowo „kosz" nabrało wielu ważnych, często niemiłych znaczeń. Na przykład „dostać kosza" oznacza niepowodzenie w sprawach sercowych, a Anglicy do dziś używają zwrotu „włożyć do kosza", gdy chcą powiedzieć, że kogoś zamknięto w więzieniu. Przede wszystkim jednak, kosz zawsze służył do przechowywania różnych różności. Prawie w każdym kraju świata żywa jest tradycja wyplatania koszy z rosnących w danym rejonie roślin. Obecnie do wyrobu koszy używa się przeważnie wikliny, rattanu i sitowia, ale w gruncie rzeczy można je uwić z dowolnego giętkiego drewna. Cyganie od pokoleń do wyrobu koszy używali gałązek rosnących na miedzach krzewów, a podczas drugiej wojny światowej nawet konserwatywni brytyjscy wikliniarze zmuszeni byli do znalezienia alternatywy dla witek wierzbowych. Wiklinowe kosze uchodziły za tak dobrą ochronę dla żywności i amunicji, które dostarczano drogą powietrzną oddziałom walczącym w Europie, że zakazano wykorzystywania wikliny pochodzącej z plantacji do jakichkolwiek innych celów. Wygoda pakowania zakupów do tekturowych pudeł, które po użyciu się wyrzuca, i wszechobecne plastikowe torby sprawiły, że wielu ludzi pożegnało się ze swoimi starymi koszykami na zakupy. W dotyku i zapachu kosza wykonanego z dziko rosnących krzewów jest jednak coś, czemu nie można się oprzeć. Kosz taki nie tylko „rodzi się" w twoich rękach, ale bywa, że i rośnie na twoich oczach. Mój pierwszy koszyk wykonałam według instrukcji z czasopisma. Użyłam do tego celu miękkich młodych witek, wyrastających z pnia starej wierzby, która złamała się i leżała w poprzek strumyka. Z zażenowaniem muszę się przyznać, że byłam dumna z tego pierwszego mizernego dziełka. Wydawało mi się, że gdybym znalazła się na bezludnej wyspie, umiałabym zrobić w ten sposób różne niezbędne przedmioty. Później, podczas kilku inspirujących weekendów spędzonych na wspólnej pracy z Sheilą Wynter, zawodowo zajmującą się wyplataniem koszy, odkryłam, że koszyki można wykonać z gałązek dowolnego krzewu rosnącego dziko lub w ogrodzie - dosłownie każda jednoroczna gałązka, która jest na tyle giętka, że da się owinąć wokół nadgarstka, nadaje się do wyplatania. Z warsztatów tych wróciłam do domu z szeroko otwartymi oczami, uświadomiwszy sobie nagle, jakie bogactwo materiału do wyplatania koszy można znaleźć w praktycznie każdym pobliskim żywopłocie, zagajniku czy ogrodzie. Od tamtego czasu eksperymentowałam z gałązkami najrozmaitszych drzew i krzewów, zafascynowana faktem, że te kosze „z odzysku" dają im drugie życie. Gdyby nie to, trafiłyby do ogniska lub padły ofiarą nożyc do przycinania żywopłotu. Ta książka nie jest przeznaczona dla osób wyplatających kosze zawodowo - ja koszyki wyplatam dla przyjemności, a zebranie materiału i jego późniejsze splatanie zajmuje mi często wiele godzin. Mam jednak nadzieję, że przedstawione tu instrukcje i pomysły zainspirują tych, którzy lubią kontakt z przyrodą i nie daje im spokoju myśl, że nie tylko można, ale naprawdę warto ocalić wykorzystać coroczne żniwo natury.
Wstęp Narzędzia Zbieranie materiałów Użyteczne drzewa, krzewy i pnącza Jak wypleść prosty okrągły koszyk Inne kształty koszy i sposoby wyplatania Galeria Słowniczek O autorce
Zbliżone produkty
Z kategorii:
Wydawnictwo:
|
Zamów telefonicznie
Zamówienia możecie Państwo składać drogą telefoniczną pod numerami:
017 28-38-164
017 250 2810 fax |
|||||||
|
Opinie
Bardzo cieszymy się z zaufania jakim nas Państwo obdarzacie, cenimy wszystkie rzetelne uwagi i sugestie, także te krytyczne
|
Zamów telefonicznie
Zamówienia możecie Państwo składać drogą telefoniczną pod numerami:
017 28-38-106 |
![]() |